Kryzys gospodarczy w Europie będzie się powiększał za sprawą regulacji ekologicznych.
Regulacje unijne argumentowane ochroną środowiska, służą wybranym grupom interesu, a nie poprawie jakości środowiska naturalnego. Można to zaobserwować przy każdej okazji, analizując skutki wprowadzanych regulacji, firmy korzystające na nich w zasadzie można wskazać palcem.
Protekcjonizm gospodarczy może pogrążyć trawione kryzysem finansowym gospodarki krajów unijnych. Unia Europejska idzie na wojnę gospodarczą z resztą świata, opierając się na paranaukowej hipotezie o efekcie cieplarnianym wywołanym działalnością człowieka. Jest to bardzo ryzykowne zwłaszcza, że już mało kto daje wiarę tej hipotezie, a jeśli nawet daje wiarę, to nie może potwierdzić skuteczności polityki wobec zmian klimatu, na której nie zyskuje ani klimat, ani człowiek, ani gospodarka.
Radykalna polityka protekcjonistyczna jest prawdopodobnie reakcją na niepodpisanie globalnej umowy o redukcji emisji gazów cieplarnianych podczas ostatniej konferencji klimatycznej w RPA. Fiasko tego przedsięwzięcia, mającego faworyzować firmy europejskie, gdyby układ podpisały takie kraje jak USA, Chiny, Rosja, Indie czy Brazylia, wyraźnie doprowadziło do frustracji biurokratów z Brukseli.
Globalna europejska strategia mająca pozwolić kontrolować konkurencyjne gospodarki za pomocą sloganów o konieczności zapobiegania efektowi cieplarnianemu poniosła sromotną porażkę. Zaledwie kilka dni po zakończeniu grudniowej konferencji klimatycznej w Durbanie rząd Kanady zadecydował o wystąpieniu tego kraju z postanowień Protokołu z Kioto, dokumentu zobowiązujące poszczególne państwa do redukcji emisji dwutlenku węgla.
Podważenie zawartego porozumienia przez jeden z kluczowych krajów-sygnatariuszy uniemożliwi prawdopodobnie podpisanie żadnego nowego dokumentu w przyszłości. Najprawdopodobniej jesteśmy świadkami zawalenia się jednego z największych projektów polityki publicznej w historii ludzkości.
Kryzys gospodarczy odwrócił uwagę także od faktu, iż właśnie wyciekła kolejna fala e-maili, naukowców z Uniwersytetu Wschodniej Anglii, a więc ośrodka wysuwającego najbardziej alarmistyczne komunikaty nt. zmian klimatu. Zadziwia pozakulisowy brak zgodności, kontrastujący z dramatycznymi informacjami, którymi zasypywały nas media w ostatnich latach.
Protekcjonizm gospodarczy, na który decyduje się Unia Europejska w swojej polityce zagranicznej widoczny jest na wielu rynkach np. papieru, gdzie nałożono nowe cła na import papieru, na rynku biopaliw, gdzie dyskryminuje się importerów zagranicznych, a także na rynku paliwowym i transportowym.
Regulacje na rynku biopaliw nie sprzyjają wcale redukcjom wielkości emisji gazów cieplarnianym, bowiem, gdyby zależało na tym decydentom, pozwoliliby na import ekologicznych biopaliw z trzciny cukrowej i olejów palmowych. Według naukowców z Uniwersytetu w Jenie, biopaliwa produkowane z europejskiego rzepaku emitują o 20 proc. dwutlenku węgla niż produkty importowane.
Nowe regulacje klimatyczne wykluczają pod byle pretekstem import ekologicznych źródeł energii z zagranicy, mimo, iż spełniają one wymogi środowiskowe. Nowym konfliktem na forum międzynarodowym jest spór między UE a Kanadą w sprawie piasków i łupków roponośnych. UE utrudnia import tego surowca, powołując się na wysoką emisję gazów cieplarnianych powstałych przy produkcji paliwa.
Tymczasem to właśnie pozyskiwanie paliw z nowych źródeł może zmienić mapę energetyczną świata. Stany Zjednoczone poinformowały, że do 2020 r. ograniczą o 60 proc. import ropy naftowej, za sprawą wydobywania surowca z własnych złóż łupkowych. Nowe technologie wprawiają w osłupienie państwa arabskie, a także południowoamerykańskie i Rosję. Stany Zjednoczone importują 450 mln ton ropy rocznie, a w łupkach mogą mieć nawet kilka razy więcej ropy niż Arabia Saudyjska.
Ceny za prawa do wydobywania gazu z łupków biją kolejne rekordy. Jedna z japońskich firm zapłaciła rekordową kwotę 25 tys. dolarów 1 akr (0,4 ha) działki z prawem do eksploatacji złóż łupkowych. Oznacza to, że oczekiwania rynków względem technologii eksploatacji złóż z łupków i piasków roponośnych są ogromne.
Świeży jest także spór z międzynarodowymi linia lotniczymi, zrzeszonymi w Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego. Od 1 stycznia 2012 r. linie lotnicze muszą dodatkowo płacić za emisję dwutlenku węgla do atmosfery w ramach unijnej polityki klimatycznej. Paradoksalnie opłaty dotyczą także tras pozaeuropejskich. W wyniku nowego opodatkowania wzrosną ceny biletów od kilku do kilkunastu euro.
Bez wątpienia zielony protekcjonizm odbije się negatywnie na europejskiej gospodarce. Nowe podatki i niższa konkurencyjność rynków muszą odbić się wzrostem cen, za co zapłacą konsumenci. Można spodziewać się także większej ilości bankructw przedsiębiorstw, wzrostu bezrobocia i spadku PKB w Europie, przez co istniejące problemy związane z nadmiernym zadłużeniem państw będą tylko się powiększać.
17.01.2012 10:29
Zielony protekcjonizm pogrąży Europę
Ten wpis czytano 744 razy.
2012-04-17 9:59
| << | Maj 2012 | >> | ||||
| Pn | Wt | Śr | Cz | Pt | So | Nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Moje tagi
Adwent
biodiesel
Biopaliwa
Boże Narodzenie
Bruksela
Chrystus
dekarbonizacja
Ekolodzy
ekologia
Ekologizm
energia
Friends of Earth
Globalne ocieplenie
Gospodarka
Instytut Globalizacji
Jezus
Komisja Europejska
Kryzys
Pakiet klimatyczny
Polska
protekcjonizm
Tomasz Teluk
Unia Europejska
Węgiel
WWF
zielony protekcjonizm







...znów walka z wiatrakami...
ps. nie mam na myśli elektrowni wiatrowych.